W środę rano, brodniccy policjanci zatrzymali 25-latka, który włamał się do warsztatu wulkanizacyjnego. Mężczyzna powrócił na miejsce przestępstwa po auto i trafił prosto w ręce mundurowych. Włamywacz próbował tłumaczyć się wymyśloną historią, jednak w opowiadane „bajki” nikt nie uwierzył. To niejedyny grzech jaki miał na sumieniu.

W środę nad ranem, brodnicki dyżurny został poinformowany przez właściciela warsztatu wulkanizacyjnego pod Jabłonowem Pomorskim, że przed bramą jego posesji, stoi porzucony, otwarty pojazd i brama do warsztatu jest zdjęta z zawiasów. Właściciela warsztatu zaalarmował znajomy, który właśnie przejeżdżał obok jego firmy i zobaczył auto. Zaniepokoiła go obecność kogokolwiek, o tej porze w warsztacie. Policjanci, którzy pojechali na miejsce, zastali właściciela posesji, który wskazał im podejrzany pojazd. Potwierdził się również fakt, że ktoś zdjął bramę z zawiasów. Funkcjonariusze wspólnie z mężczyzną weszli na teren zakładu i tam spostrzegli, że drzwi garażowe warsztatu są uchylone. Właściciel zaczął sprawdzać, czy nic nie zginęło. Jak się okazało z warsztatu zostały skradzione pieniądze w kwocie 1 tys. złotych i radia samochodowe. Mundurowi zaczęli penetrować teren za ewentualnymi sprawcami, bądź porzuconymi przedmiotami. Po chwili zauważyli mokrego i brudnego mężczyznę, który zbliża się do zaparkowanej hondy. Policjanci podbiegli do mężczyzny, który zaczął wymyślać niesamowite historyjki. Tłumaczył się, że szukał pomocy u gospodarzy, gdyż zepsuł mu się samochód i nie chce odpalić. Policjanci nie dali wiary tym „bajkom” i zaproponowali mu pomoc w uruchomieniu samochodu. Okazało się, że auto jest sprawne i od razu odpaliło. Po przeszukaniu auta okazało się, że jest wypełnione przedmiotami m.in. łomy , klucze, narzędzia do cięcia metalu i wiele innych rzeczy mogących służyć do popełnienia przestępstwa. Mężczyzna prawdopodobnie został spłoszony przez nadjeżdżające auta i uciekł w pobliskie krzaki, zostawiając hondę na miejscu. Jednak kiedyś po nią musiał wrócić. Pech chciał, że trafił na policjantów. W pobliskim lesie, mundurowi znaleźli worek wypełniony łupami. Odzyskane radia samochodowe, wróciły do właściciela, a 25-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Jak się okazało, kilka godzin po zatrzymaniu sprawcy, policjanci otrzymali zgłoszenie, kolejnego włamania do garażu , tym razem w Brodnicy. Pokrzywdzony rozpoznał rzeczy, które zostały mu skradzione przez mężczyznę i zabezpieczone przez policjantów razem z autem na policyjnym parkingu. Dzielnicowy skierowany w miejsce , gdzie doszło do włamania, dokonuje sprawdzenia, czy 25-latek nie „ograbił” więcej garaży. Za kradzież z włamaniem mężczyźnie grozi kara do 10 lat więzienia.


KPP Brodnica