Jeśli mamy niezbyt smaczne ziemniaki, albo zostały nam z obiadu, można z nich przyrządzić kopytka.

Nadadzą się jako samodzielne danie polane  stopioną słoninką, smażoną cebulką, masłem lub ulubionym sosem.  Dziś proponuję kopytka wzbogacone ziołami. Wybór dodatków zależy od upodobań i od tego z czym je podamy. Ja zrobiłam z odrobiną chili, posiekanymi listkami bazylii i oregano.

Podstawowe składniki na ok. 4 porcje:
- ok. 1, 5  kg ziemniaków
- 1-2  jajka
- ok. 200g mąki pszennej, ile się wgniecie, zależy od ziemniaków + do podsypywania
- ok. łyżki ziół i przypraw. Jeśli lubicie można dodać więcej.

Przygotowanie:
Ziemniaki umyć, obrać i ugotować w osolonej wodzie. Lekko ostudzić i przecisnąć przez praskę do ziemniaków, lub dokładnie ugnieść. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia. Dodać mąkę i jajka. Wymieszać. Dodać przyprawy i całość zagniatać dość  szybko na jednolite ciasto. Ciasto może być lekko klejące. Starać się nie dosypywać dodatkowo zbyt dużo mąki, bo wówczas kopytka mogą wyjść za twarde. Mają być lekkie, delikatne i puszyste. Jeśli jednak ciasto będzie się bardzo kleić, można dodać trochę mąki, ale nie za wiele. Ciasto przełożyć na stolnicę posypaną mąką. Podzielić je na kilka części. Z każdej uformować wałek o średnicy ok. 2 cm  i oprószyć je mąką. Wałki z ciasta  lekko spłaszczyć i pociąć na ukośne kawałki. W międzyczasie zagotować w sporym garnku wodę. Osolić ją zmniejszyć temperaturę tak, aby delikatnie się gotowała i partiami gotować kopytka. Wkładać je ostrożnie do wody,  przemieszać drewnianą łyżką, aby nie przykleiły się do dna garnka. Gotować krótko, ok. 1-3 min. od momentu zagotowania (wypłynięcia na wierzch). Czas zależy od wielkości kopytek.

Wyciągnąć łyżką cedzakową i podawać.



Moja rada - tak przygotowane kopytka można pozostawić do następnego dnia, aby je podsmażyć np. na maśle klarowanym na rozgrzanej patelni. Przed wystudzeniem kopytek należy je skropić odrobiną oleju i delikatnie przemieszać, aby wszystkie były pokryte tłuszczem. Przed włożeniem do lodówki szczelnie owinąć folią spożywczą, aby nie wyschły.

Wiesława Kusztal, Extra Brodnica