W środę policjanci brodnickiej drogówki, zatrzymali 54-latka, który „maluchem” spowodował stłuczkę i uciekł z miejsca zdarzenia. Mężczyzna polami kukurydzy podążał do domu. Policjanci ze strażakiem wyszli mu na przeciw. Mężczyzna był ranny i pijany. Trafił do szpitala.


W środę, późnym popołudniem, policjanci z Brodnicy otrzymali zgłoszenie wypadku drogowego w Rokitnicy. Funkcjonariusze drogówki, którzy pojechali na miejsce zastali rozbite auta. W jednym z nich, nie było kierującego. Co się okazało: kierowca fiata 126p na łuku drogi, stracił panowanie, zjechał na lewy pas ruchu i czołowo uderzył w hyundaia. Zgłaszająca poinformowała, że mężczyzna który jechał „maluchem”, uderzył w jej auto i uciekł w pole. Funkcjonariusze zauważyli uciekającego mężczyznę, lecz ten na widok radiowozu ukrył się w wysokiej kukurydzy. Policjanci ustalili, gdzie mieszka właściciel porzuconego samochodu i pojechali na jego podwórko. Jeden ze strażaków, obecny na miejscu zdarzenia, szedł jego śladami po polu kukurydzy, a policjanci wyszli mu na przeciw. Mężczyzna został ujęty tuż przed swoim domem. Jak się okazało, był ranny i potrzebna była pomoc załogi pogotowia. Przyczyną ucieczki kierowcy, był prawdopodobnie alkohol, który wyczuli od niego policjanci. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala, gdzie zaopiekowali się nim lekarze. Tam też pobrano od niego krew do badań, aby stwierdzić czy kierowca fiata był trzeźwy, kiedy doszło do zderzenia. Mężczyzna, na pewno odpowie za spowodowanie wypadku. Jeżeli okaże się, że prowadził pojazd w stanie nietrzeźwości, kara zapewne będzie wyższa.

KPP Brodnica